RSS
 

Archive for the ‘Kryminały’ Category

“Koncert łgarzy”- Katarzyna Pisarzewska

19 kwi

Narzekamy na codzienne absurdy rzeczywistości, które dla nas tak jakoś są codziennością. Czy więc łatwo stworzyć w Polsce książkę przewrotną, irracjonalną i kipiącą ironią? Nie wiem czy łatwo ale Katarzynie Pisarzewskiej się to udało. Jej trzecia książka “Koncert łgarzy” reklamowana jako kryminał w istocie jest raczej jego parodią. Zwłaszcza jego bohaterowie ze swoimi wadami i zaletami, historiami życiowymi i sposobem patrzenia na świat tworzą wyjątkowo barwną i groteskową w jak najbardziej zabawnym ujęciu tego słowa menażerie. Czy jest to książka do granic absurdalna? Czy raczej to nasza mentalność sprawia, że narrator książki widzi rzeczywistość taką jaka jest w książce “Koncert łgarzy”?

Halina Mentiroso to wzięta pisarka romansów kategori C albo może i D jeśli takie isnieją. Nie cieszą się one dobrą sławą, a jedynie popytem co owocuje tym, że nikt z Haliną nie robi wywiadów do “Wysokich Obcasów”, nikt nie zaprasza jej do telewizji, a nawet czytelniczki wstydzą się przychodzić na spotkania autorskie. Nagle jednak pojawia się informacja, że po takich “dziełach” jak “Tajemny owoc Lindy” czy “Józefina- ofiara dziewicy” pisarka stworzyła wreszcie coś wartościowego, wielką wspaniałą powieść, która wstrząśnie polskim rynkiem wydawniczym, a nawet zepsutym społeczeństwem. Pech chce, że zadanie przechwycenia rękopisu tej powieści dostaje niejaki Robal Owaki- marny detektyw na szczęście świetny narrator. Kiedy w ze swoją niejako mimowolną wspólniczką włamują się do willi Haliny zamiast cennego maszynopisu odnajdują stos korespondencji z urzędem skarbowym, a pod nim i samą Mentiroso. Martwą i zimną Mentiroso…

Powieść Pisarzewskiej jest książką typowo rozrywkową, bardziej być może zbliżoną do detektywistycznej trylogii Eduardo Mendozy niż do prozy Joanny Chmielewskiej jak sugeruje okładka. W “Koncercie łgarzy” ironia i sarkazm wylewają się niemal z każdego zdania co jest głównie zasługą nietypowego narratora, który jednak budzi sympatię od pierwszej strony. Być może dlatego, że nie mamy wątpliwości, że to postać nierzeczywista. Książka nie jest wolna od błędów, a za największy pozwolę sobie wytknąć imiona i nazwiska. Doprawdy sama fabuła wystarczy żeby stwierdzić, że jest to dzieło czysto absurdalne i zaśmiecanie jej zupełnie nieprawdopodobnymi imionami jest zupełnie niepotrzebne i powoduje uczucie przesytu. Nie mniej książka jest znakomitą lekturą na pochmurny wieczór kiedy odrobina szyderczego rechotu nikomu nie zaszkodzi.