RSS
 

Archive for the ‘Książki przygodowe’ Category

Księga miłości – Kathleen McGowan

18 paź

Maureen Pascal, bohaterka książki Oczekiwana Kathleen McGowan, powraca aby snuć historię o związku Marii Magdaleny z Jezusem i jego kulcie przez następne wieki. Po opisaniu szokujących faktów, zarówno dotyczących historii religii jak i własnej rodziny pisarka udziela wywiadów, występuje w telewizji i odpiera ataki fanatyków. Kruchy spokój burzy tajemnicza, niepokojąca wiadomość sprzed wieków. Maureen wyrusza do Europy szukać śladów Matyldy z Toskanii- autorki owej wiadomości, średniowiecznej margrabiny i wyznawczyni zapomnianego kultu. Tym samym wpada na trop Ewangelii Jezusa nazywanej Księgą Miłości.

Przeplatające się w powieści losy kobiet czynią ją ciekawą, a wartka akcja powieści przygodowej przenika się z dramatycznymi losami kultu Marii Magdaleny. Wizyta w Watykanie staje się pretekstem do ukazania Kościoła w negatywnym świetle, życie Matyldy dostarcza nieprawdopodobnych rewelacji na temat historii tej instytucji w Średniowieczu, a główna bohaterka ma wizje. Książki McGowan raczej nie można traktować ze śmiertelną powagą, ale na pewno pojawia się w niej wiele ciekawych spostrzeżeń obok których nie da się przejść obojętnie.

 

“Księga bez tytułu”- Anonim

20 kwi

Metody na promocję książki są różne. Można ogłosić, że jest ona oparta na faktach autentycznych chociaż jej treść jest nieprawdopodobna. Ale można też ogłosić, że książka zabija, a każdy kto j przeczyta umrze. Tak też postąpiono w przypadku “Księgi bez tytułu” chociaż nikt nie miał złudzeń, że jest to tylko chwyt reklamowy. No chyba, że Świat Książki postanowiłby wybić ostatnich czytelników Polsce.

“Tapioca” to mocno zapyziały bar na końcu świata, tam gdzie spotykają się wszelkie odrzuty społeczeństwa, a szklanki są tak brudne i lepkie jak tylko mogą być. Chociaż miasteczko Santa Mondega nie należy do sielankowych, a każdy nosi przy pasku pistolet to i tak zapadnie im w pamięć masakra rozpoczęta w tym barze przez Bourbon Kida. Kilka lat później w mieścinie zjawia się szereg niezwykłych postaci począwszy od mnichów poprzez m.in. sobowtóra Elvisa, a na agencie do spraw paranormalnych kończąc. Wszyscy zjawiają się tam z zamiarem zdobycia obdarzonego tajemniczą mocą naszyjniku “Oko Księżyca”, który jeśli wpadnie w niepowalane ręce może wywołać istny armagedon. A tak się składa, że właśnie w pobliżu Santa Mondega podobno siedzibę ma sam Książę Ciemności…

Czy rzeczywiście taką książkę mógłby napisać sam mistrz postmodernistycznego burdelu- Tarantino? Chyba jednak nie. Troszkę brak tu finezji i daleka jestem od stwierdzenia, że jest to lektura wybitna. Anonimowy autor zafundował nam tu pastisz amerykańskich legend zaczynając od Dzikiego Zachodu, a na “Archiwum X”  kończąc. Książka jest sprawnie napisana i zabawna, a wielowątkowość sprawia, że wydarzenie goni wydarzenie, a akcja nie zwalnia ani na sekundę. Mieszanka chyba wszystkich możliwych gatunków literackich, mocnego, wulgarnego nawet momentami języka i litrów krwi jest dosłownie wybuchowa. To znakomita rozrywka dla tych, którzy potrafią bawić się konwencjami, a popkultura nie ma dla nich tajemnic.

 

“Nekroskop”- Brian Lumley

14 kwi

“Nekroskop” Briana Lumleya to seria, która łącznie zawiera 16 książek, z czego jeden tom to opowiadania. Powszechnie za najlepsze uważa się pierwsze pięć, które noszą taki sam tytuł jak cały projekt. Później historię na podobnie wysokim poziomie udało mu się utworzyć jeszcze tylko w 7 tomie pod tytułem “Ostatnie Zamczysko”. Nie mniej to, że te są najlepsze nie znaczy, że reszta jest zła. Co prawda są one wyraźnie na niższym poziomie ale to nadal kawałek świetnej literatury, którą niełatwo zaszufladkować bo jest to połączenie horroru, fantastyki popularnonaukowej, sensacji i political fiction. Ten niesamowity koktajl zjednał Lumleyowi na świecie rzeszę fanów, a seria weszła już do klasyki literatury wampirycznej. Pisarz nadał wydawałoby się niesamowicie oklepanemu tematowi walki z istotami nadprzyrodzonymi zupełnie nową, świeżą formę.

Fabuła “Nekroskopu” opiera się na postaci Harrego Keogha człowieka, który po swojej matce, rosyjskiej emigrantce, odziedziczył nadprzyrodzone zdolności dzięki, którym może kontaktować się z umarłymi. Jak łatwo się domyślić dar jest także przekleństwem, a na jego matkę ściągnął śmierć. W dzieciństwie Harry wykorzystywał dar po to żeby uczyć się szybko od duchów nowych umiejętności, kiedy dorośnie będzie musiał stawić czoła o wiele poważniejszym wyzwaniom niż sprawdzian z matematyki, że czasy jego dzieciństwa i młodości przypadły na trudny okres zimnej wojny nie zabraknie w powieści wątków szpiegowskich. Koegh rozpocznie pracę dla brytyjskiego wydziału paranormalnego, a stanie się to akurat w momencie kiedy za Żelazną Kurtyną pojawi się wyjątkowo okrutny przeciwnik- wampir nekromanta wyciągający informację z ciał zmarłych poprzez ich wnętrzności. Nie tylko zachodniemu wywiadowi zależy na unieszkodliwieniu Borysa Dragosani ale też… zmarłym, dla których działania nekromanty mają fatalne skutki. Z takimi sprzymierzeńcami Harry rusza do walki ze złem w służbie zła.

Nie polecam serii co wrażliwszym czytelnikom bo opisy rozdzieranych wnętrzności i hektolitry przelewanej krwi mogą doprowadzić do mdłości co najmarniej. Książki natomiast są znakomitym prezentem dla tych którzy narzekają na brak akcji w standardowych horrorach. Tutaj z pewnością jej nie zabraknie!

 

“Marley i ja”- John Grogan

09 kwi

Sięgnęłam po książkę “Marley i ja” Johna Grogana w przekonaniu, że będzie to błaha komedyjka, a nawet (o zgrozo!) komedia romantyczna. Od dawna żadna książka mnie tak nie rozczarowała… w pozytywnym sensie. Nawet nie przypuszczałam, że można tak wiele opowiedzieć o życiu poprzez pryzmat kupy kudłów na grzbiecie wyjątkowo niesfornego labradora. Powieść została oparta o zbiór felietonów, które autor pisał przez 13 lat życia Marleya, a które przyniosły mu olbrzymią sławę i popularność w Stanach Zjednoczonych, której niewątpliwym potwierdzeniem było ich zekranizowanie. Sukces zawdzięczają przede wszystkim zabawnej i wzruszającej do łez historii o miłości do psa, która nieco z braku innych możliwości stała się bezwarunkowa, ale też o codziennym życiu.

Jennifer, żona Johna kupuje ślicznego, uroczego labradora po tym jak “umarła” jej czule pielęgnowana roślinka. Kobieta wierzy, ze to pomoże jej w nauce odpowiedzialności, która przecież będzie jej niezbędna kiedy będzie mieć dzieci. Słodki szczeniaczek zaczyna rosnąć w ponadprzeciętnym tempie i zamienia się w szalonego, opornego wobec wszelkiej tresury zwierza niszczącego wszystko co napotka na swojej drodze. Nieokiełznany charakter Marleya szybko daje się we znaki jego właścicielom ale też staje się motorem dla wielu zabawnych sytuacji przy których czytelnicy pękają ze śmiechu, a młoda para uczy si korzystać z ulotnej chwili. W międzyczasie Groganom rodzi się trójka dzieci, kilkukrotnie się przeprowadzają i zmieniają pracę. Pomimo ciężkich przeżyć rodzina uczy się kocha Marleya, a ten odwzajemnia ich miłość z taką samą mocą jaką (nadal) demoluje otoczenie. Ostatnie rozdziały ksiązki gwarantują sporą dawkę wzruszenia i łez. Pies, który był kiedyś pociesznym szczeniaczkiem, któremu można wybaczyć każde przewinienie zaczyna chorować, nie jest już niemalże w stanie samodzielnie funkcjonować, a jego wygląd przedstawia się tragicznie. Ale Marley jest członkiem rodziny i chociaż nie jest łatwo – nadal jest otaczany opieką i troską.

O tym jak wielka jest siła tej książki może świadczyć fakt, że nawet teraz, pisząc recenzje mam mokrą klawiaturę. Rzadko kiedy spotyka się w zasadzie pretensjonalną historię o takiej sile rażenia, która poruszy każdego, nawet tych, którzy mają uczulenie na sierść.

 

“Księga powietrza i cieni”- Michael Gruber

24 mar

Na fali powieści przygodowych, w których współcześni bohaterowie rozwiązują zagadki wielkich artystów z przed wieków do Polski trafiła książka “Księga powietrza i cieni” autorstwa Michaela Grubera. Jest to dzieło o tyleż niezwykłe, ze zamiast jednej opowieści otrzymujemy trzy, z których każda spokojnie mogłaby być osobnym tworem książkowym. Łączy je jedno- zaginiony manuskrypt ze sztuką Williama Shakespeare. Chociaż każda z nich dzieje się w osobnej płaszczyźnie czasowej, ba- nawet jest napisana w innym tonie, to autor misternie je ze sobą posplatał tworząc barwną, wciągającą i w pełni sycącą powieść.

Pierwsza część to nic innego jak opowieść o przygodach awanturnika i pirata Bracegildre’a, która jak przystało na taką historię toczącą się w XVII wieku jest stylizowana właśnie na awanturnicze powieści z tamtego okresu. Nieszczęsny bandyta, którego priorytetem jest bogacenie się zostaje przypadkowo wplątany w antykatolicki spisek, w którym narzędziem do pogrążenia “papistów” miała być pochwalna sztuka o Marii Stuart zamówiona u Shakespeare’a, która doprowadziłaby do upadku teatr i samego dramaturga, który według historyków był katolikiem! Jedyną osobą, która zna prawdę na temat tego czy dramat ten powstał i gdzie może się znajdować jest właśnie Bracegildre, który jednak sprytnie zaszyfrował swoje zapiski.

I tak oto przenosimy się do czasów współczesnych kiedy to pewien prawnik specjalista od praw własności intelektualnej Jake Mishkin natrafia na list Bracegildre’a, z którego wynika, że gdzieś istnieje zaginiony tekst dramaturga wszechczasów. Nie tylko prawnik chciałby odnaleźć warty miliony dolarów manuskrypt. Mishkin wplątuje się w kryminalną, niebezpieczną aferę z gangsterami depczącymi mu po piętach. Moim zdaniem to najsłabsza część książki pomimo, że sam bohater jest postacią pełnokrwistą jak przystało na syna Żyda i córki SS-mana, kobieciarza i byłego sportowca.

Na zakończenie Gruber serwuje nam romans z elementami komizmu. W poszukiwaniu zaginionego tekstu uczucie połączy specjalistkę od oprawiania i ozdabiania książek Carolyn i pasjonata kina Alberta. Ta czesć jest zdecydowanie najzabawniejsza i nalżejsza z całej historii, a przy tym niebywale przewrotna. A tekstów wygłaszanych przez kinomaniaka nie powstydziłby się sam Woody Allen.

Podsumowując całą powieść mogę śmiało powiedzieć, że jest to jedna z lepszych książek tego typu. Przede wszystkim autor zachowuje dystans, czego brak na przykład u Dana Browna przez co jego książki trącą fanatyzmem. Nie sposób też nie wspomnieć o samym pisarzu, który w swoim barwnym życiu był m.in. hippisem, biologiem, doradcą prezydenta Cartera i… ghostwriterem, co może stanowić niebanalną wskazówkę przy czytaniu “Księgi powietrza i cienia”.